środa, 26 lipca 2017

Ja? On? My.

485 km najkrótszą drogą, 8h w pociągu, 44,18 za bilet w jedną stronę - do niego.


Mieliście kiedyś tak, że coś lub ktoś wywrócił Wasz świat do góry nogami?
No właśnie, tak było i w moim przypadku.

Poznałam go na obozie, był instruktorem. Bardzo zabawnym instruktorem. Pamiętam jasne, mądre oczy zza szkieł okularów, rozwalone włosy i ładne, pełne usta. Gadaliśmy o bzdurach, polubiliśmy się. Potem wpadał do naszego pokoju (byłam z przyjaciółą:)) z kawą, raz wpadł też z głośnikiem :P
Potem nastąpiła chwila, kiedy obóz dobiegł końca i trzeba było sobie powiedzieć "pa".

Zaczęliśmy pisać, całkiem dużo. No wiecie - więcej i więcej.
Tydzień po obozie zawitałam w pobliskim miasteczku. Pojechałam tam na wakacje z siostrą.
Chcieliśmy się spotkać i ku mojemu zdziwieniu udało się. Spędziliśmy fantastyczny dzień.
.....
Myślicie, że się zapędziłam z opisywaniem tej historii rodem z taniego romansidła? Otóż nie.
Bo chcę Wam coś powiedzieć, być może uświdomić.

A na początku zadam pytanie.
Czy tak naprawdę boimy się tego co pomyślą ludzie?

Ja się bałam, ale już się nie boję.

Mój chłopak jest ode mnie starszy 10 lat.
Mieszka na drugim końcu polski.
Na obozie był moim instruktorem.
Jest dorosły, a  ja nie jestem pełnoletnia.

I co teraz o mnie myślicie?

Najczęściej słyszę, że on chce mnie wykorzystać i zostawić.
Ludzie, skąd te stereotypy?

Mój chłopak jest cudownym człowiekiem. Jest kreatywny, pełen pasji, zaradny i uczciwy. Zakochałam się w nim, bo pokazał mi coś czego wcześniej nie widziałam, pokazał mi jak mam szanować samą siebie i jak wartościowa jestem. Wiele razy miałam w nim oparcie, często tylko przez telefon. Czułam, że on czuje to wszystko co ja. I codziennie odkrywam że mamy wiele wspólnego, ale i wiele nas dzieli. I to jest piękne.
Powiem Wam szczerze, że jest coś czego się bałam. Bałam się, że z czasem zacznie naciskać na więcej bliskości. W końcu dorosły mężczyzna ma swoje potrzeby i nie jest to nic złego.
Ale on pokazał, że to nie jest takie ważne. Dla niego ważniejsze było to co ja czułam, czego chciałam i co było dla mnie dobre. Nigdy do niczego mnie nie zmusił, pomaga mi  i wspiera, bawi i pociesza kiedy jest źle.
Przez ten cały czas kiedy z nim jestem zrozumiałam, że nie liczy się o ile lat jest starszy, jak daleko mieszka czy co pomyślą jacyś obcy ludzie. Ważne jest to, że ten facet odda za mnie życie i nigdy mnie nie skrzywdzi, ważne jest to że ja czuję bijącą od niego miłość. Ona jest wręcz namacalna.
Kochamy się. Ot cała historia. To on nauczył mnie zielonymi oczami, inaczej patrzeć na świat i na miłość. X

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tęsknota

Tak sobie myślę, myślicie że można zaakceptować tęsknotę? Bo jeśli można, to można się też do niej przyzwyczaić. Tylko z doświadczenia wiem,...